Nowe oszustwo bankowe zaalarmowało tysiące użytkowników: „Twoje nowe konto zostało pomyślnie aktywowane”.

Niestety, oszustwa bankowe stały się stałym zagrożeniem dla użytkowników i zrozumiałe jest, że cyberprzestępcy za pomocą swoich ataków starają się ukraść nasze pieniądze i dane, aby móc dalej popełniać przestępstwa.
Aby to osiągnąć, „źli ludzie” mają wiele sposobów, aby nas oszukać i wciągnąć w swoje pułapki, ale bez wątpienia jedną z ich ulubionych metod, a przynajmniej jedną z najczęściej stosowanych, jest phishing. Phishing to technika podszywania się pod kogoś za pomocą wiadomości SMS, w których podszywa się pod przedstawiciela organizacji, firmy lub czasem znanej osoby.
Zazwyczaj szukają haczyka, który przyciągnie uwagę potencjalnych ofiar i stworzy poczucie pilności, aby skłonić je do pójścia na łatwiznę. Najskuteczniejszą metodą jest podszywanie się pod Twój bank i informowanie Cię o problemie z Twoim kontem.
„Twoja nowa karta została pomyślnie aktywowana”.
Jak w ekskluzywnym wywiadzie dla elEconomista.es opowiedziała jedna z użytkowniczek, która niemal padła ofiarą tego oszustwa, wszystko zaczęło się od popołudniowej rozmowy telefonicznej, w której poinformowano ją, że są z banku Santander i kontaktują się z nią, aby zweryfikować dokonane przez nią podzielone transakcje.
Według domniemanej pracownicy banku, otrzymali już ostrzeżenie o zadłużeniu jej konta i dlatego sprawdzali transakcję pod kątem oszustwa. Słysząc to, ofiara wpadła w panikę, ponieważ nie dokonała nawet płatności i nie chciała, aby jej konto się zadłużyło.
Rzekomy pracownik uspokoił ją i powiedział, że zdarza się to częściej, niż myślała, i zaproponował rozwiązanie . Bank mógłby założyć dla niej „książeczkę bezpieczeństwa” , w której mogłaby trzymać swoje pieniądze i mieć pewność, że nic jej się nie stanie. Aby zbudować jej zaufanie, powiedział jej, że może ją założyć natychmiast i że jeśli zechce, może przyjść do oddziału następnego dnia, żeby wszystko sprawdzić.
Umówił ją nawet na wizytę w najbliższym oddziale banku. Pracownik banku powiedział jej, że aby zapewnić bezpieczeństwo jej pieniędzy, musi natychmiast wpłacić procent swoich oszczędności, w jej przypadku około 1200 euro, i że wszystko załatwi jutro.
Na szczęście ostatnia rzecz, jaką powiedziała jej rzekoma pracownica, wydała jej się dziwna i chociaż numer telefonu zgadzał się z oficjalnym numerem oddziału najbliższego jej domu, postanowiła zachować podejrzliwość i nie wykonała żadnych przelewów. Mogła jednak stracić wszystkie swoje oszczędności.
eleconomista